Czym jest Pozytywna Dyscyplina i jak wprowadzić ją w swoim domu?

pozytywna-dyscyplina-logo-1

Pozytywna Dyscyplina skradła moje serce. To metoda wychowawcza, która nie dotyczy u swoich podstaw tylko relacji z dzieckiem, moim zdaniem i nie tylko moim, także relacji z ludźmi w ogóle. Opiera się na SZACUNKU WOBEC DZIECKA ORAZ SIEBIE, także na EMPATII oraz komunikacji BEZ PRZEMOCY. Tu nie chodzi tylko o dziecko. Tu nie chodzi o…

Moje początki z Pozytywną Dyscypliną i chwila szczerości…

Zanim przedstawię Ci, czym jest Pozytywna Dyscyplina, opowiem krótko, skąd się u mnie wzięła… Może to być interesujące głównie dlatego, że naprawdę nie potrafimy wszystkiego zaplanować w swoim życiu oraz przewidzieć, kto/co nas spotka na dotychczasowej drodze.

Pewnego słonecznego dnia dostałam informację, że jest już do odbioru książka, którą zamówiłam – nie mam pojęcia jaka, po prostu akurat nie TAMTA książka mnie wtedy zauroczyła. Weszłam z uśmiechem do mini – księgarni w centrum Gliwic z punktem odbioru przesyłek książkowych i wtedy moją uwagę przyciągnęła pewna brązowa książka – czytam w myśli: „POZYTYWNA DYSCYPLINA, oparta na szacunku i empatii skuteczna metoda wychowawcza wspierająca rozwój samodyscypliny, odpowiedzialności i samodzielności u dzieci w każdym wieku.” Zatrzymałam się na tym.

Odebrałam pierwotną książkę, wzięłam w łapkę to brązowe cudo… Wtedy jeszcze nie byłam mamą, byłam mamcią dwóch chłopców (i nadal jestem), teraz już nieco doroślejszych chłopaków, nastolatków i pomyślałam: „DOKŁADNIE TEGO NAM W DOMU POTRZEBA, DYSCYPLINY W SPOSÓB POZYTYWNY! CZYŻBYM PRZYPADKIEM ZNALAZŁA TO BRAKUJĄCE W NASZYM DOMU OGNIWO?

Poczułam dużą nadzieję, że wyjdziemy – jako rodzina patchworkowa – z czegoś, co nikomu nie służyło, czyli m.in. z kar i nagród. Przyznaję, kiedyś byłam niesamowicie surową mamcią. Obecnie – tak sądzę – jestem uprzejma i stanowcza jednocześnie (o tym opowiem nieco później), no i przede wszystkim jestem MAMĄ.

Książka wylądowała bezpiecznie w domu i… leżała, zbierając okoliczny kurz domowy, jeszcze – jak dobrze kojarzę – kilka miesięcy. Tyle na tamten czas było z euforii wynikającej ze znalezienia właściwej książki dla nas.

Kiedy w końcu ją otworzyłam i zaczęłam analizować, życie moje i naszej rodziny zmieniło się w dużym stopniu – brzmi mocno coachingowo i górnolotnie, niemniej tak właśnie było. Co najważniejsze, udało mi się zainteresować tematem mojego męża. Zaczął poszukiwać innych pozycji na ten temat, dość szybko pojawiły się w naszym domu Karty Pozytywnej Dyscypliny oraz inne części książki. Nawet materiały PDF, które wydrukowaliśmy i staraliśmy się wcielić w życie, ze wzlotami i upadkami. Przede wszystkim odeszliśmy od kar i nagród. Bywało wielokrotnie, że młodszy syn mojego męża został ukarany dwa, trzy razy za jedno wydarzenie, powiedzmy… uwagę za jakieś zachowanie w szkole. Dostawał:

  • zamiast całego „listka” oznaczającego dobre, „grzeczne” zachowanie, pół lub w ogóle – tu ukaranie przez nauczyciela,
  • połowę czasu na bajki lub wcale – od nas, opiekunów, 
  • brak czasu na bajki, jeśli tego dnia byliśmy akurat u kogoś w odwiedzinach lub zakaz słodyczy, by podbić jeszcze stawkę!

Jednym słowem: DRAMAT lub MASAKRA… tudzież TRAGEDIA! Powiedziałabym jeszcze PORAŻKA rodzicielska. Jedna sytuacja ciągnęła się za dzieckiem w sposób bez szacunku, zbyt długo, niepotrzebnie, bez związku z jego zachowaniem. Tak właśnie objawiała się nasza, dorosła bezradność oraz brak świadomości (szczególnie u mnie, wtedy już psychologa, sic!) konsekwencji takiego zachowania wobec dziecka…

Bezpłatna edukacja!

Zapisz się do Newslettera, a co jakiś czas będę wysyłać wartościową wiedzę na temat Pozytywnej Dyscypliny.

Jak zostałam edukatorem Pozytywnej Dyscypliny?

Nie pamiętam dokładnej kolejności zdarzeń, jednak szybko zdecydowałam, że chcę być edukatorem Pozytywnej Dyscypliny dla rodziców (tak się oczywiście stało). Przeglądając polską stronę pozytywnej dyscypliny (www.pozytywnadyscyplina.pl) znalazłam treści, które mocno mnie zaciekawiły. Byłam wtedy chyba z moją mamą i córką na babskim wyjeździe, córeczka była wtedy jeszcze maluszkiem
i kiedy zasnęła, zaczęłam analizować swoją drogę zawodową, to, co powinnam robić, jak wrócę po jakimś czasie do pracy w gabinecie.

Pojawienie się na świecie mojej córki w 2019 roku miało fundamentalne znaczenie w mojej ogromnej mentalnej zmianie. Nie chodzi mi teraz o to, by uzależniać coś od Niej, niemniej ta tożsamość matki oraz psychoterapia, którą rozpoczęłam na początku ciąży, będąc w tragicznym lęku o to, co będzie dalej… plus naturalnie czytanie książek, postawienie na własny rozwój… to wszystko przyczyniło się do tego, że dzisiaj, w Sylwestra 2022 roku jestem o wiele bardziej świadomym dorosłym oraz rodzicem i mamcią. Ponadto piszę ten tekst, tworząc nową stronę internetową oraz mam WIELKIE PLANY na kolejne lata związane z dalszą pracą, rozwojem mojej firmy, biznesplanem, który czeka na rozpatrzenie (i finał!?). O tym wszystkim już niebawem będę chciała powiedzieć całemu światu, także… apeluję o czujność!

Jaki jest cel Pozytywnej Dyscypliny?

Celem tej metody jest przygotowanie dziecka do życia w dorosłości. Rodzic, stosujący PD pomaga „wyposażyć” dziecko w bardzo istotne kompetencje życiowe oraz społeczne, które pomogą
w skutecznym radzeniu sobie z codziennymi zadaniami, czy codziennymi wyzwaniami. Myśląc
o kompetencjach mam tutaj na myśli m.in.:

  • poczucie własnej wartości,
  • zaradność,
  • samodzielność,
  • empatię,
  • asertywność,
  • umiejętność negocjowania,
  • dbanie o innych,
  • współpracę z innymi,
  • mówienie o swoich uczuciach,
  • proszenie o pomoc itp.

Jak to dobrze brzmi i wygląda, prawda? Taki sposób wychowania, komunikowania się z dzieckiem, otwarte nastawienie na niego/na nią. 

Oto pięć kryteriów PD:

  1. Pomaga dzieciom czuć łączność i przynależność – czyli pozwala im czuć, że są WAŻNE.
  2. Jest jednocześnie zachęcająca i pełna szacunku, uprzejma i stanowcza.
  3. Jest skuteczna długofalowo.
  4. Uczy ważnych umiejętności życiowych i społecznych (jak wyżej).
  5. Zaprasza dzieci do odkrywania, że są niezwykle zdolne i kompetentne – zachęca do korzystania z własnej siły oraz autonomii.

PD nie jest ani pobłażliwa, ani surowa. Kładzie nacisk na postawę jednocześnie STANOWCZĄ oraz ŻYCZLIWĄ. Stanowczą wobec zachowania, życzliwą wobec dziecka. Nigdy na odwrót! To nie jest taka dyscyplina, jaką często znamy – kindersztuba, kij i marchewka, „dzieci i ryby głosu nie mają” … Nie mówimy o trzymaniu dziecka na smyczy, o „grzeczności”, „usłużności”, o bezwzględnym szacunku wobec dorosłego, o autorytecie budowanym na LĘKU… 

Tutaj rodzice skupiają się na potrzebach dzieci oraz własnych, na wspieraniu potencjału, uczeniu, zachęcaniu (a nie chwaleniu), na budowaniu w dziecku wiary w samego siebie, we własne możliwości. Skupiamy się zatem na właściwym zdefiniowaniu dyscypliny. Słowo to wywodzi się z łaciny – disciplina – to nauka, przekazywanie informacji. To PRZEKAZYWANIE WIEDZY. Co Ty na to?

PD dysponuje ponad 50. narzędziami, które pomagają dorosłym w codzienności rodzicielskiej oraz
w dyscyplinie rozumianej jako przekazywanie wiedzy.

Często jest tak (doświadczam tego w gabinecie, pracując z rodzicami), że, aby rodzic mógł podążać tą drogą, konieczna jest gruntowna zmiana po stronie osoby dorosłej. To podstawa. Jak rodzic ma nauczać, nie znając tych metod, założeń, nie rozumiejąc i nie akceptując takiej filozofii? Zapraszam Cię zatem tutaj częściej lub na spotkanie, żeby PD stała się częścią także Twojego życia. 

Dlaczego warto wprowadzić Pozytywną Dyscyplinę do Twojego domu?

Jestem przekonana, że dlatego, bo bardzo tego pragniesz. Mogę się tylko domyślać, czego potrzebujesz. Analizując z grubsza, jesteś na mojej stronie, na stronie psychologa oraz edukatora PD dla rodziców. Szukasz pomocy w obszarze rodzicielstwa (choć możliwe, że nie tylko o rodzicielstwo chodzi). Ja wiem, jak pomóc.

Jednak wracając do pytania, dlaczego warto? Przede wszystkim dlatego, bo PD to:

  • możliwość budowania pozytywnych relacji z członkami swojej rodziny,
  • poprawa komunikacji,
  • spokojniejsze rodzicielstwo,
  • radość, duma z bycia rodzicem,
  • mierzenie się z codziennymi wyzwaniami z całym zapleczem: ponad 50. narzędzi,
  • pomaganie dzieciom w przygotowaniu ich do dorosłego, odpowiedzialnego życia,
  • metoda wychowawcza, która zachęca do współpracy,
  • metoda wychowawcza, która… DZIAŁA! :)

Chcesz się nauczyć Pozytywnej Dyscypliny?

Kliknij w poniższy przycisk, który przekieruje Cię do zakładki z formularzem kontaktowym. Porozmawiamy na temat Twojej sytuacji i ustalimy dalsze szczegóły.

Jak wprowadzić Pozytywną Dyscyplinę do Twojego domu?

To przede wszystkim wymaga pracy rodzica/rodziców/opiekunów. Doskonale pamiętam początki
w mojej rodzinie, czytając podstawową brązową książkę PD. Poniżej proponuję kilka istotnych kroków, które staną się pomocne na początku tej drogi:

1. Przyjrzyj się swoim dotychczasowym sposobom wychowywania dzieci, rozpisz to na kartce.

Domyślam się, że to nie jest to, czego potrzebujesz Ty, czy Twoja rodzina. Ten punkt to zdecydowanie punkt wyjścia, jak „rachunek sumienia”. Też kiedyś taki zrobiłam. To było mocne, jednocześnie bardzo potrzebne zderzenie.

2. Zapoznaj się z filozofią Pozytywnej Dyscypliny

Czytaj książki

Możesz zacząć od podstawowej, brązowej, najbardziej ogólnej. Nie wchodźmy na razie w takie pozycje, które dotyczą konkretnych grup wiekowych, choć oczywiście nie jest to błędne.

Załączam zdjęcia książek, by ułatwić Ci poszukiwania :)

Dla rodziców dzieci do 3 roku życia

Dla rodziców przedszkolaków

Dla rodziców nastolatków

Dla rodziców dzieci ze specjalnymi potrzebami

Spotkaj się z edukatorem dla rodziców – jestem jednym z nich!

Więcej o takich spotkaniach poczytasz w  zakładce o Konsultacjach z Pozytywnej Dyscypliny. Niemal codziennie spotykam się z rodzicami i opiekunami w gabinecie lub online, dyskutując przy kawie i herbacie o tym, co nie działa i dlaczego. Przyglądając się zmęczeniu i bezsilności.

Pokazuję narzędzia. Dobieramy te, które są dla danej rodziny najlepsze, które są zrozumiałe i do zaakceptowania. Spotykamy się ponownie po 2-3 tygodniach, by omówić proces wprowadzania PD do codzienności rodzinnej. Modyfikujemy działania, dodajemy kolejne narzędzia… To zwykle bardzo wartościowa praca dla rodziców.

Spotkania z edukatorem nie przeczą czytaniu książek – połączenie obu punktów to naprawdę niezła para!

Korzystaj z darmowej wiedzy online

Czytaj wpisy na blogu u mnie oraz innych specjalistów, także zaglądaj na YouTube, tam znajdziesz ogrom wiedzy, słuchaj podcastów o PD, rodzicielstwie bliskości, o porozumieniu bez przemocy – to darmowa wiedza dostępna na już!

3. Porozmawiaj z mężem, żoną, partnerem, partnerką

Uwspólnienie działań jest niezwykle istotne. Wiele razy doświadczyłam rozmów z kobietami, które opowiadały, że nie potrafią przekonać drugiego rodzica do takiej drogi, że nie ma wśród dorosłych w domu wspólnej zgody na wdrożenie koniecznych zmian. Te schematy wychowywania wyniesione z domów pochodzenia to czasem poważna sprawa. W takiej sytuacji zwykle zapraszam drugiego, nieobecnego na pierwszym spotkaniu rodzica na kolejne spotkanie, byśmy mogli omówić te różnice, te blokady, a często zwyczajnie towarzyszące lęki oraz bezradność.

4. Korzystaj z kart PD, czyli ponad 50. narzędzi:

  • Bądź życzliwy i stanowczy.
  • Powiedz dziecku, co zrobisz i dokładnie to zrób.
  • Działaj zamiast za dużo mówić.
  • Zastąp karę informacją oraz okazją do uczenia się na błędach.
  • Zadawaj pytania pełne ciekawości.
  • Mów o swoich emocjach i pytaj o emocje dziecka.
  • Twórzcie razem plany działania, rytuały, schematy działania.
  • Organizuj spotkania rodzinne.
  • Dawaj dziecku ograniczony wybór.
  • Stwórz miejsce na pozytywną przerwę.
  • Zastąp pochwałę zachętą.
  • Skupiaj się na rozwiązaniach…

Możesz ustalić, że pracujesz jedną kartą na tydzień. W taki sposób w rok poznasz wszystkie narzędzia. Gdyby podczas czytania oraz pracy z kartami pojawiły się w Twojej głowie wątpliwości, bo – uwierz – czytanie i rozumienie, a wdrażanie to dwie różne sprawy, rozmowa z edukatorem może rozjaśnić wiele niewiadomych. W każdej chwili możesz zarezerwować dla siebie jeden z dostępnych u mnie terminów.

Co jeszcze jest ważne?

Twoja konsekwencja! Wynikająca z rozumienia tego, co robisz i dlaczego. W ten sposób będzie Ci łatwiej trzymać się wyznaczonego celu. To bywa trudne, ponieważ dotychczasowe zachowania mogły być zdecydowanie inne, te utarte, wieloletnie schematy mogą być tak silne, jak wieloletnie koleiny na jezdni – łatwo w nie wpaść i po prostu jechać do przodu, prawie bez kontroli. Zatem początki będą wymagające, szczególnie na poziomie uważności, pamięci o tym nowym, co chcesz wprowadzić.

Druga sprawa – dzieciaki na początku mogą być bardzo sceptycznie nastawione na Twój pomysł
i mimo, że te zmiany docelowo są dla nich dobre, mogą Ci zwyczajnie nie ufać, przekraczać granice, sprawdzać Cię, w jakim stopniu te nowe zasady mają szansę zaistnieć na dłużej (na zawsze?), a nie tylko pod wpływem chwili, postanowień noworocznych itd. W związku z tym możesz spodziewać się REGRESU zachowania dziecka. Potraktuj to jako naturalne zjawisko, powiem więcej, potrzebne zjawisko, ponieważ może być odbiciem pewnej prawdy, czyli tego, że Twoje dziecko doświadczało Ciebie raczej jako rodzica niekonsekwentnego, rodzica, który „nie mówi serio”, „który tak tylko gada”. To wystawienie Ciebie na próbę wbrew pozorom może Ci pomóc w tym, by uczyć się konsekwencji, tyle że tym razem popartej zdobywaniem wiedzy, świadomością, uważnością, a nie decyzji podejmowanych pod wpływem chwili, np. dając dziecku karę we wściekłości, a za chwilę zmieniając zdanie.

Czuję, że przed Tobą niesamowicie ciekawy czas. Możesz zacząć już teraz wprowadzać zmiany, których potrzebuje Twoja rodzina. Wiem, jak to zrobić, towarzyszę wielu, wielu Rodzicom. Od czego zaczynasz? Zamówisz książkę, wydrukujesz materiały PDF na lodówkę, czy widzimy się w gabinecie lub online?

Chcesz się nauczyć Pozytywnej Dyscypliny?

Kliknij w poniższy przycisk, który przekieruje Cię do zakładki z formularzem kontaktowym. Porozmawiamy na temat Twojej sytuacji i ustalimy dalsze szczegóły.

Bezpłatna edukacja!

Zapisz się do Newslettera, a co jakiś czas będę wysyłać wartościową wiedzę na temat Pozytywnej Dyscypliny.

Jeden komentarz

  1. W artykule dostrzegam nie tylko głęboką wiedzę, ale także zdolność do przekazywania jej w sposób, który sprawia, że nawet najbardziej skomplikowane idee stają się zrozumiałe i dostępne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *